Jeden dzień w Zamościu, czyli zwiedzanie miasta zwanego perłą renesansu.

Jak dotąd ciężko było mi stwierdzić, które z wcześniej odwiedzanych miejsc na Roztoczu jest znane w skali całego kraju. W przypadku Zamościa jestem pewna- o tym mieście chyba każdy w Polsce przynajmniej słyszał. A ta sława niesie się nawet poza granice naszego kraju!

Zamość, zwiedzanie, turystyka, co zobaczyć
Główny powód takiego rozgłosu, to oczywiście Stare Miasto, które od 1992 roku figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO i jest uważane za jeden z najciekawszych zespołów zabytkowych na świecie!

Zamość historycznie.

Jak sama nazwa wskazuje, Zamość nierozerwalnie związany jest z rodziną Zamoyskich. Historia tego miejsca zaczęła się 10 kwietnia 1580 roku, gdy hetman Jan Zamoyski wydał akt fundacyjny, tym samym rozpoczynając budowę. W czasie tych prac, wszystko miało być dokładnie przemyślane- zabudowa; najważniejsze budynki, place, mury obronne czy fosy. Miasto miało stać się zarówno twierdzą, jak i głównym ośrodkiem w tym regionie, takim o znaczeniu europejskim.

W burzliwych wojennych czasach miasto przechodziło z rąk do rąk. Paradoksalnie, wysadzenie przez Rosjan murów obronnych, które były ograniczeniem w jego funkcjonowaniu okazało się bodźcem do rozwoju.

Obecnie Zamość uznawany jest za jeden z ważniejszych ośrodków zarówno turystyki, jak i kultury we wschodniej Polsce.

Dla mnie pierwszą pozytywną niespodzianką była bliskość wszystkich atrakcji turystycznych. Zostawiliśmy samochód dosłownie 5 minut od Rynku Wielkiego, a później spacerowaliśmy sobie dookoła tego miejsca.








Na rynku czekają na nas także przewodnicy w Meleksach, jednak my nie zdecydowaliśmy się na taką formę zwiedzania.

Rynek Wielki w Zamościu

Jak już wspomniałam, nasze zwiedzanie zaczęło się na Rynku Wielkim.



Na początku warto wstąpić do znajdującej się w Ratuszu informacji turystycznej. W swojej ofercie posiadają świetną mapkę turystyczną miasta, wiele przewodników i ofert z ciekawymi wydarzeniami, mającymi akurat miejsce.

Przygotowani do drogi ruszyliśmy na zwiedzanie. Ledwo dochodziła 10, więc na głównym placu było jeszcze zaskakująco mało ludzi, tym sposobem beztrosko pokręciliśmy się trochę po okolicy.

Rynek Wielki uznawany jest za jeden z najwspanialszych XVIw placów w Europie. Otaczają go piękne kolorowe kamienice, które są najbardziej charakterystyczną cechą zamojskiej architektury.
Warto też wspomnieć, że właśnie w Zamościu zachowało się najwięcej w Polsce- aż 55 zabytkowych podcieniowych kamienic.

Przy kamienicach zlokalizowanych jest mnóstwo knajpek i straganików z pamiątkami, a w sercu rynku dominuje imponujący Ratusz z jakże charakterystycznymi schodami!








Nic więc dziwnego, że Zamość w międzyczasie dorobił się wielu pięknych określeń. W czasie naszej wizyty, wszędzie dookoła wisiały bilbordy z hasłem "Zamość- miasto idealne". Inne równie znane to „Perła Renesansu”, „Miasto Arkad” czy „Padwa Północy”.


W południe warto posłuchać odgrywanego hejnału, a o godzinie 17 odbywa się pokaz musztry. Dodatkowo do zwiedzania udostępnione są podziemia. Szkoda tylko, że nie ma możliwości wdrapania się na wieżę ratuszową i zobaczenia rynku z góry.

Rynek Solny

Z Rynku Wielkiego udaliśmy się w kierunku Rynku Solnego. Jest to już bardziej kameralne miejsce, gdzie nie zapomniano o turystach. Stoją ławeczki, jest fontanna...i widok na ratusz z drugiej strony- wcale nie brzydszy ;)









Nieopodal- na obrzeżach Starego Miasta znajdują się Kościół św. Katarzyny oraz Akademia.


Akademia została założona w 1595 roku przez założyciela miasta. Była trzecią wyższą uczelnią w Polsce, zaraz po akademii krakowskiej i wileńskiej oraz pierwszą uczelnią prywatną. Twierdzi się, że na początku jej istnienia poziomem znacznie przewyższała inne akademie. Obecnie w gmachu dawnej akademii, mieści się Liceum Ogólnokształcące.

W kościele św. Katarzyny natomiast, w 1939 roku przechowywany był "Hołd Pruski" Jana Matejki.

Pałac Zamoyskich

Z Akademii bardzo blisko jest do Pałacu Zamoyskich.
Dawna rezydencja rodu, była pierwszym obiektem, którego budowę rozpoczęto po decyzji o założeniu miasta.


Pierwsze co rzuca się w oczy już na miejscu, to oczywiście potężny pomnik Jana Zamoyskiego. Pomnik na koniu. Ja z rozpędu stwierdziłam, że to... Piłsudski. ;)



W czasie naszej wizyty, przed budynkiem odbywał się jakiś zjazd (chyba food-tracków), więc nawet nie było jak przyjrzeć się fasadzie. Gmach był oczywiście kilkukrotnie przebudowywane, a obecnie funkcjonuje w nim sąd.

Dokładnie na przeciwko pałacu zlokalizowana jest dzwonnica przy katedrze. Wejście po 122 schodach umożliwia zobaczenie Zamościa z innej perspektywy.


Przy okazji wejścia na punkt widokowy, w wieży zobaczyć można jeden z największych dzwonów w Polsce- "Dzwon Jana".


Wracając już w kierunku Rynku Wodnego, wstąpiliśmy na dziedziniec Katedralny. Sama budowla jest imponujących rozmiarów- do środka nie zaglądaliśmy, jednak podejrzewam, że wnętrze również nie należy do najskromniejszych.



Uznawana jest za jedną z najwspanialszych świątyń w kraju, a dodatkowo pełni funkcję mauzoleum rodowego Zamoyskich
Tuż przy murach umiejscowiony jest zegar słoneczny, z którego wciąż bardzo precyzyjnie można odczytać godzinę- sprawdziłam ;)

Rynek Wodny

Po dojściu na Rynek Wodny pozwoliliśmy sobie na chwilę odpoczynku. Jest to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi- liczne fontanny, po których dzieciaki mogły biegać i moknąć do woli, a tuż obok ławeczki, na których rodzice mogli zaczerpnąć relaksu.

Dla turystów jest to również miejsce niesamowicie wartościowe. Nieopodal samego serca starego miasta, otoczone starymi budynkami- w tym kościołem i klasztorem klarysek. Nowoczesnym uzupełnieniem całości jest Fotoplastikon, w którym obejrzeć można kawałek z życia starego Zamościa.

Ciekawe wydarzenia

Dopiero po wyjeździe dowiedzieliśmy się, że dwa dni po naszej wizycie w Zamościu odbywał się zlot starych samochodów, czego przygotowania było widać m.in. tutaj:


Patrząc na terminarz innych wydarzeń, warto je wziąć pod uwagę w czasie pobytu w okolicy!

Gdzie zjeść w Zamościu?

Z tego miejsca ruszyliśmy już prosto na obiad do Restauracji Muzealnej Ormiańskie Piwnice. Świetne miejsce. Polecam naprawdę każdemu!
Zlokalizowane tuż przy ratuszu, z wyśmienitym jedzeniem- są dania roztoczańskie, ormiańskie, ale i takie dostępne w każdej restauracji. Uważam, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny również bardzo przystępne.
My zamówiliśmy pirogi biłgorajskie i gołąbki w liściach winogronowych. Wszystko było wyborne, a porcje... nie do przejedzenia dla kobiety!

Niestety, zaraz po obiedzie przerwaliśmy nasze zwiedzanie Zamościa, ze względu na ostrzeżenia meteorologiczne o nadciągających nawałnicach. Co jeszcze byśmy zobaczyli popołudniem? Zapewne Arsenał, Bastiony i ZOO.

Po południu rynek zaczął tętnić życiem, jednak po tym, jak praktycznie wszystkim dookoła zaczęły przychodzić ostrzeżenia, bardzo wielu wręcz w popłochu zaczęło zbierać się do domów.

Zamość mi się spodobał, byłam naprawdę zadowolona z tego wyjazdu, chociaż tak naprawdę wciąż mam mały niedosyt tego, co nie zobaczyłam.
Największe wrażenie zrobił na mnie Rynek Wielki i przepiękne kolorowe kamieniczki- uwielbiam tego typu architekturę.
Póki co, nie planuję powrotu w najbliższym czasie, jednak jestem prawie pewna, że kolejna- oby tym razem dłuższa- wizyta jeszcze przede mną. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz