Obserwuj bloga przez e-mail

Zagroda Guciów- cud Polski, który rozczarował.

Zagroda Guciów, to niewielki prywatny skansen w okolicach Zwierzyńca.
Na całość składa się przede wszystkim część typowo muzealna, ale również karczma i sklepik z pamiątkami. Dodatkowo na miejscu można zakupić trochę "swojskiego jedzenia".


7 nowych cudów Polski

Szukając ciekawych miejsc na Roztoczu, praktycznie już na samym początku trafiłam na stronę konkursu organizowanego przez National Geographic na 7 nowych cudów Polski.
W tytułowej 7 znalazł się właśnie skansen w Guciowie.
Wtedy byłam już pewna- koniecznie musimy tam zawitać!

Czytając internetowe opisy, dowiedziałam się, że Zagroda Guciów oferuje odwiedzającym możliwość poznania Polski z ubiegłych stuleci. Drewniane chałupy kryte strzechą, typowe sprzęty gospodarskie, wystawa meteorytów, a do tego możliwość skosztowania tradycyjnej regionalnej kuchni. Bomba!

 
Byłam pewna, że miejsce tego typu spodoba się nie tylko nam, ale przede wszystkim Babci! W końcu w grę wchodziły wnętrza i sprzęty, które mogły być obecne w jej rodzinnym domu.

Na terenie Zagrody

Bezpośrednio po dotarciu na miejsce, byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni przygotowanym parkingiem. Niby nic wielkiego, ale często się zdarza, że przy tak małych obiektach, akurat z tym jest wieeeeelki problem. Tutaj do dyspozycji zmotoryzowanych oddano spory plac.

Po przejściu przez ulicę, wchodzimy na teren Zagrody.
Pierwszym obiektem- tuż przy wejściu- jest naprawdę dobrze wyposażony sklepik z pamiątkami. Wszyscy lubujący się w turystycznych drobiazgach na pewno znajdą tam coś dla siebie! W asortymencie są zarówno pocztówki i magnesy, jak również przewodniki, mapki i inna literatura regionalna, a także ozdoby z drewna i kamieni.
Tutaj zakupujemy też bilety; normalny to koszt 15 zł, ulgowy 12zł.

Pani przy kasie poinformowała nas, że musimy chwilę poczekać, a zwiedzanie z przewodnikiem odbywa się co pół godziny, więc czas ten najlepiej spędzić w karczmie. Kolejne kroki skierowaliśmy właśnie w tamtą stronę.

Bańka mydlana!

Od tego momentu przestało być już tak super. Pomimo, że usłyszeliśmy o wejściach co pół godziny, to my na swoją kolej czekaliśmy ponad godzinę!
Niestety. gdy już doczekaliśmy się na wejście... przeżyliśmy rozczarowanie!
W ramach biletu, czeka na nas jedna chałupa + budynki gospodarcze... trochę mało, jak za taką cenę!
Przyznać trzeba jednak, że szczególnie chata wyglądem robi baardzo dobre wrażenie.






Po wejściu do chałupy, również... się zawiodłam! OK, ja jak ja, ale moja Babcia nie kryła rozczarowania. Nic nadzwyczajnego tam nie znalazła. Dodatkowo czuliśmy się tam jak w takim typowym muzeum. Trochę dziwna atmosfera jak na skansen. Najwyraźniej nie było to tylko nasze odczucie, gdyż część ludzi po prostu wyszła w czasie zwiedzania.

W kolejnej chacie czeka wystawa z meteorytami.


Można pooglądać, ale jak dla mnie bez jakiegokolwiek efektu WOW.

Później jeszcze budynek m.in. z saniami i zebranymi sprzętami gospodarczymi. Na koniec, we wnętrzu znajduje się wystawa sprzętów ciut nowszych. Jestem pewna, że doskonale pamiętacie je jeszcze ze swoich domów, więc tam nic zaskakującego również nie było!

Moje skansenowe rozczarowanie 

Po powrocie przestały dziwić mnie tak bardzo zróżnicowane opinie w Google. Moim zdaniem, miejsce może być ciekawym przede wszystkim dla przysłowiowych "mieszczuchów". Kogoś, kto wyjeżdża poza miejski beton na kilka dni w roku- tak zazwyczaj w czasie urlopu- by zobaczyć coś "egzotycznego". Dosłownie! Coś innego niż zna na co dzień i zapewne będzie zadowolony, jeśli takie atrakcje będą dla niego czymś jak dotąd nieodkrytym.
Wiejska chata, lokalna kuchnia, trochę odludzie; dookoła tylko pola, lasy i te sprawy.
Ja większość rzeczy pamiętam jeszcze z podwórka moich dziadków, do tego przeciętna prezentacja, a przede wszystkim brak możliwości zwiedzania bez przewodnika!
W swoim własnym tempie, to zawsze co innego. Ogólnie... no nie. Przykro mi bardzo, ale w Polsce byłam w wielu o wiele ciekawszych miejscach tego typu!

Na przykład: Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie ->KLIK

W ciągu ostatnich kilku lat, bardzo polubiłam się z różnego rodzaju muzeami na otwartej przestrzeni. 
Pasjonatką historii faktycznie nie jestem, ale odpowiednio zachęcona, w takich miejscach potrafię spędzić i cały dzień!
Wszystko zaczęło się od powrotu do mojego pobliskiego Olsztynka, a później każdy kolejny odwiedzany skansen był strzałem w 10! Ten nie był. Dla nas był po prostu rozczarowaniem.

Babcia streściła wizytę w dosłownie dwa zdania: "Ale tam nudno było. Wam może to było i ciekawe, ale ja nic ciekawego nie zobaczyłam.." Cóż, my też nie!

Jeśli macie wolne kilka godzin i jesteście w okolicy- można zajechać, ja jednak przy najbliższym wyjeździe na Roztoczę, raczej nie będę rozważała powrotu do Guciowa.
Copyright © Traviollini , Blogger